System dystrybucji środków z budżetu europejskiego w Niemczech charakteryzuje się wyraźną asymetrią geograficzną, która od dekad faworyzuje wschodnie landy. Zjawisko to występuje mimo faktu, że pojęcie „biednych Niemiec Wschodnich” w wielu aspektach staje się już po prostu nieaktualne – szczególnie gdy zestawimy je z upadającymi ośrodkami przemysłowymi na zachodzie, takimi jak Gelsenkirchen, Duisburg czy Hagen. Struktura unijnego finansowania pozostaje jednak niezmienna. Według danych ekonomicznych landy wschodnie, zajmujące znacznie mniejszą powierzchnię kraju, absorbują aż dwie trzecie całkowitych funduszy unijnych przeznaczonych dla państwa niemieckiego. Sytuacja ta wynika bezpośrednio z unijnej zasady spójności, która nakazuje kierować wsparcie do regionów, w których dochód na mieszkańca nie przekracza 75% średniej wspólnotowej. Łączna kwota wsparcia z Brukseli dla całych Niemiec przekracza 12 miliardów euro, co – w zestawieniu z rocznym budżetem federalnym rzędu 500 miliardów euro – stanowi pozycję istotną, choć nie decydującą o kondycji całego państwa.
Trzeba oddać, że wschodnie landy wykazują się bardzo wysoką efektywnością w lokowaniu unijnych środków w projekty o charakterze strategicznym i modernizacyjnym. Doskonałym przykładem jest tu inwestycja w infrastrukturę naukową, czego sztandarową ilustracją pozostaje uczelnia we Freibergu, specjalizująca się w nowoczesnym górnictwie. To właśnie tam, dzięki wsparciu unijnemu w wysokości 55 milionów euro, stworzono laboratoria pracujące nad innowacyjnymi technologiami wydobywczymi przyszłego stulecia. Wschodni model wydatkowania kładzie ogromny nacisk na synergię między nauką a biznesem, co przejawia się w realizacji około 4000 projektów łączących lokalne uczelnie z przedsiębiorstwami. Innym niezwykle istotnym kierunkiem rozwoju finansowanym z unijnych środków jest sektor zielonego wodoru, mający stać się fundamentem nowej gospodarki energetycznej tego regionu.
Napięcia rodzą się jednak na tle finansowania bezpośredniego sektora prywatnego oraz wydatków strukturalnych samorządów. W całych Niemczech Unia Europejska wsparła 41 000 projektów związanych z przedsiębiorstwami, przy czym aż 72% z nich stanowiło wsparcie o charakterze strukturalnym. Taki model finansowania od dawna budzi wątpliwości natury prawnej i ekonomicznej, zwłaszcza w kontekście granic dopuszczalnej pomocy publicznej i ryzyka tworzenia mechanizmów sprzyjających korupcji. Krytyka tego systemu ulega nasileniu w momencie, gdy weźmiemy pod uwagę pogarszającą się sytuację miast w zachodniej części kraju. Te dawne potęgi zmagają się z problemami starzejącej się infrastruktury i dotkliwym zastojem ekonomicznym, nie mając przy tym szans na podobną skalę „kroplówki z Brukseli”.
Zbliżający się nowy etap planowania budżetowego UE na lata 2028–2034 stawia pod wielkim znakiem zapytania przyszłość tego modelu. W Niemczech już teraz trwa ożywiona debata, czy dalsze faworyzowanie wschodu kosztem podupadającego zachodu posiada jeszcze jakiekolwiek uzasadnienie ekonomiczne. Środki unijne faktycznie odegrały kluczową rolę w modernizacji wschodnich landów, ale rosnąca dysproporcja staje się dziś poważnym zarzewiem sporów o sprawiedliwość strukturalną państwa.